Zapraszam Cię w świat pełen inspiracji, mądrości i wiedzy.

Ludzie sukcesu” to seria rozmów z przedsiębiorcami, sportowcami, aktorami, startupowcami i tymi, którzy swoją postawą inspirują innych.
Wszystkim zadaję te same pytania abyś, na podstawie zróżnicowanych historii, miejsc w których ci wspaniali ludzie byli i gdzie aktualnie się znajdują, mógł sam wyciągnąć wnioski i zrozumieć co sprawiło, że odnieśli sukces.


Sylwetka bohatera odcinka

Zbigniew Nowicki

Zbigniew Nowicki. Co-Managing Director w Bluerank oraz Przewodniczącego Rady w Izbie Gospodarki Elektronicznej. Od ponad dwudziestu lat związany z branżą internetową. Jako współwłaściciel Bluerank jest odpowiedzialny za obszar explore: partnerstwa, ekspansję zagraniczną firmy oraz przedsięwzięcia w obszarze e-commerce. Aktywny członek stowarzyszeń branżowych: CXPA, DAA, PTBRiO oraz ekspert IAB, należący do Branżowej Rady ds. Kompetencji. W Izbie Gospodarki Elektronicznej zajmuje stanowisko Przewodniczącego Rady. Pionier obszaru badań doświadczeń i satysfakcji użytkowników, współtwórca platformy opiniac.com. Inicjator powstania dwóch międzynarodowych porozumień niezależnych agencji digital marketingu – Dall Int. (dall-int.com) oraz BlueAlliance (bluealliance.eu). Prelegent polskich i zagranicznych konferencji branżowych. Promotor działań charytatywnych Bluerank – m.in. akcji „Internety mają serca”. Według Dziennika Łódzkiego – jeden z najlepszych menedżerów 2017 roku.

Prywatnie – tata, ultramaratończyk, fan hard rocka i psów rasy labrador retriever.

Firma Zbyszka – Bluerank to biznesowy partner największych firm w Polsce i na świecie, świadczący usługi z zakresu tworzenia i realizowania strategii marketingu internetowego. Kieruje się ideą Customer Journey. Ponad 100. osobowy zespół Bluerank dostarcza klientom rozwiązania, które pomagają kształtować najkorzystniejsze dla nich decyzje zakupowe ich konsumentów w Internecie. 

W 2016 roku Google uznał Bluerank najlepszą agencją w regionie EMEA. W 2020 zajął drugie miejsce w Europie w rankingu najliczniej nagradzanych agencji w prestiżowym konkursie European Search Awards.

Wywiad został przeprowadzony przed pandemią koronawirusa

Jaka jest Twoja pierwsza czynność, którą wykonujesz po przyjściu do pracy, a jeżeli pracujesz z domu to kiedy realnie rozdzielasz część prywatną od zawodowej?

Moją pierwszą czynnością po przyjściu do pracy jest przywitanie się z zespołem, który spotykam. Zanim jednak to nastąpi, często staram się zatrzymać na chwilę, skupić myśli i zaplanować to, co będę robił w ciągu dnia. Łączę ten moment refleksji z poranną kawą, bo uważam, że taki rytuał bądź nawyk dobrze wpływa na przygotowanie się do wytężonej, intensywnej pracy. Jeśli tego nie zrobisz, to później, w ferworze obowiązków, nie masz już czasu na porządkowanie i nadawanie priorytetów tematom. Wpadasz już w wir zadań wraz ze wszystkimi spotkaniami i ustaleniami z zespołem oraz towarzyszącą temu komunikacją słowną i pisemną. Dlatego dla mnie poranek jest chyba najważniejszym momentem – decyduje on o efektywności całego dnia. Zawsze staram się, żebym o poranku miał ten czas na krótką refleksję, skupienie myśli. Niektórzy ludzie w tym celu medytują, inni uprawiają ćwiczenia, jeszcze inni czytają najświeższą prasę, a ja po prostu staram się na chwilę zatrzymać, wyrwać z biegu. Można powiedzieć, że próbuję skoncentrować się przed startem, zanim wystrzeli pistolet i pojawią się wszystkie te kwestie, którymi trzeba się zająć.

Co istotne, celowo nie piję tej tak ważnej, porannej kawy w biurze. Oczywiście kawa, której można się u nas napić jest codziennie świeża, pachnąca i bardzo dobra. Zauważyłem jednak, że kawa, którą piję poza biurem pozwala mi zwyczajnie lepiej się skoncentrować i lepiej naładować baterie. Poza miejscem pracy mam te 15–30 minut tylko dla siebie. W biurze zawsze istnieje duże prawdopodobieństwo, że za moment ktoś zada jakieś pytanie, ktoś inny przyjdzie się przywitać i być może wejdziemy w dłuższą rozmowę. Potem zadzwoni telefon i tak dalej. To wszystko nie sprzyja koncentracji i na pewno nie służy skupieniu przed startem. To właśnie rano mogę posiedzieć, oddać się chwili, będąc tu i teraz. To jest moje 15–30 minut, by przygotować się na obciążenia, które czekają mnie w ciągu całego dnia. Wiem, że za moment wystartuję, za chwilę będę realizował wszystkie te rzeczy, które chcę zrobić i które muszę zrobić, i zatrzymam się dopiero pod koniec dnia. Właśnie dlatego ta chwila na początku dnia jest tak ważna. Ona pozwala uporządkować myśli, momentami wręcz powiedziałbym – wyczyścić umysł po to, żeby później działać z największą możliwą wydajnością i efektywnością. Dodam, że w ciągu dnia już kawy nie pijam.

Praca zdalna w Bluerank jest regułą i często pracujemy poza biurem. Realizacja naszych zadań i obowiązków w takim trybie jest pewnym standardem, który został wprowadzony kilka lat temu i w którym funkcjonujemy jako organizacja. Każda osoba ma do dyspozycji w ciągu roku dwadzieścia dni zdalnych, które może wykorzystywać w zasadzie w dowolny sposób, ale jest jeden warunek. Dzień zdalny oznacza taką samą pracę jak w biurze z tą różnicą, że jesteśmy gdzieś indziej. Możemy być w domu, możemy być w podróży, natomiast jesteśmy dostępni przez telefon oraz e‑mail. Kiedy więc ktoś zadaje mi pytanie, jak radzę sobie z podziałem zadań prywatnych i pracą, będąc w domu, to odpowiadam bez wykrętów, że jest to pewne wyzwanie. Gdy jesteśmy w domu, to nietrudno o dekoncentrację. Ciężko jest się czasem odizolować od dzieci, od pokus, od rozpraszaczy, które wytrącają nas z trybu pracy. Jak sobie z tym radzę? Zawsze pamiętam, i mam to z tyłu głowy, że nasza praca jest pracą zadaniową. Wyznaczam sobie konkretne zadania, które chcę zrealizować podczas pracy zdalnej i ściśle się tego trzymam.

Podaj Twoją ulubioną książkę/i (podaj maksymalnie 3) i wyjaśnij proszę, dlaczego?

  • “Filozofia Kaizen. Jak mały krok może zmienić twoje życie” Roberta Maurera,
  • “The Formula” (w Polsce wydana pod tytułem: “Formuła. Uniwersalne reguły rządzące sukcesem”) Alberta-László Barabásiego,
  • “Ultra Mindset” Travis Macy.

Czytamy książki po to, żeby skorzystać z czyichś doświadczeń bądź użyć czyichś wniosków na własne potrzeby. Właśnie dlatego wskazuję te trzy tytuły.

“Filozofia Kaizen” to tekst, który pozwala zrozumieć, jak dzięki realizacji drobnych kroków, małych celów, a potem średnich celów, można osiągnąć duży cel. “The Formula” to książka, która pokazuje, jak dążyć do sukcesu, przedstawia przepis na sukces, a “Ultra Mindset” dowodzi, że większość wyzwań, z którymi się mierzymy jest w naszej głowie.

Ta ostatnia pozycja jest mi szczególnie bliska, ponieważ mówi o bieganiu i zawodach na dystansach ultra, czyli więcej niż 42 km, w których wedle najlepszych zawodników 90% całego wyścigu to umysł a pozostałe 10% to też umysł.

Twoja super moc to? Coś co Ciebie definiuje i pomaga Ci w życiu, zarówno prywatnym jak i zawodowym?

Zbigniew Nowicki

Ktoś mi kiedyś powiedział, że jestem przebojowy. Możliwe, że tak jest, ale ja uważam po prostu, że mam umiejętność łatwego nawiązywania kontaktów z innymi ludźmi. Mam też dużą łatwość, wynikającą z mojego wizjonerskiego stylu działania, do tworzenia nowych pomysłów, myślenia kreatywnego. I to też bardzo pomaga mi w kontaktach z ludźmi. Lubię, kiedy oni przedstawiają jakiś swój punkt widzenia, a ja w prosty sposób mogę do niego nawiązać, dołączyć inną wiedzę, którą posiadam bądź zasypać ich pomysłami, niekoniecznie będąc ekspertem od danego tematu.

Najlepsza możliwa rada, którą przekazałbyś komuś, kto pełen wiary i nadziei, dopiero zaczyna swoją drogę kariery?

(Śmiech) Jeżeli chodzi o przekazywanie rad, to nie będę się podejmował takiego zadania. Nie uważam się za żadnego guru. Myślę, że jest wielu bardziej doświadczonych ludzi niż ja, i wydaje mi się, że to oni powinni formułować rady – spisywać je w dziesięciu punktach czy pięciu albo siedmiu krokach.

Oczywiście są działania, które prowadzą do sukcesu. W mojej opinii tym, na co sądzę, że każdy powinien zwrócić uwagę, są dwa słowa: “cierpliwość” i “pokora”.

Obecnie jesteśmy świadkami ciągłego pośpiechu. Wszystko musi wydarzyć się szybko – musimy szybko zrealizować projekt, szybko coś sprzedać, szybko piąć się po szczeblach kariery, szybko osiągnąć sukces, a nawet szybko zjeść, szybko się wyspać, szybko trenować… Niestety tak się nie da. Cierpliwość to jest to słowo, które pozwala przesuwać się do przodu w sposób regularny i realizować kolejne cele po to, żeby ostatecznie osiągnąć sukces. A pokora? Pokora to świadomość i akceptacja swojego miejsca we wszechświecie. Nie można próbować w żaden sposób tej rzeczywistości naginać. Pokorą można osiągnąć dużo więcej, niż się wydaje. Zdobywamy cele, gdy mówimy: “proszę” i “przepraszam”, gdy przyznajemy, że czegoś nie wiemy, ale chcielibyśmy to poznać.

Nie ukrywając, że dzisiaj nie czujemy się na siłach, żeby być ekspertem w jakiejś dziedzinie, można dużo więcej osiągnąć i zrealizować, zostać zaangażowanym w ciekawsze przedsięwzięcia, niż udając, że jest się kimś, kim się faktycznie nie jest.

Co robisz gdy czujesz się zmęczony i zaczynasz się wypalać podczas dążenia do ustalonego celu?

Zdjęcie: Jacek Deneka Ultralovers

Jak to co? Oczywiście idę pobiegać! To zmęczenie, o które pytasz, to w moim przypadku przede wszystkim zmęczenie psychiczne, nie fizyczne. Większość, a w zasadzie 99% pracy, którą wykonuję, to praca o charakterze umysłowym, jakkolwiek by na to nie spojrzeć. Nie jestem co prawda naukowcem, nie prowadzę badań, nie realizuję publikacji naukowych, natomiast praca, którą wykonuję jest pracą umysłową. Ona obciąża przede wszystkim umysł, obciąża mózg i kiedy czuję się zmęczony, kiedy już brak mi tej energii, żeby dokończyć jakieś zadanie, myślę, że najlepszym sposobem jest dotlenić mózg. Jest na to wiele sposobów. Jedni mogą iść na spacer, inni na rower, a ja po prostu lubię sobie pobiegać.

Natomiast jeżeli chodzi o duże cele, coś, co jest odległe, to tutaj wyznaję filozofię, którą zaczerpnąłem zresztą z „Filozofii Kaizen”, że warto ten duży cel podzielić na małe cele. Aby to wyjaśnić, znów posłużę się porównaniem do mojej ulubionej dyscypliny, czyli biegów ultra. Takie biegi odbywają się na dystansie większym niż maraton, zazwyczaj kilkudziesięciu, czasami kilkuset kilometrów. Nie da się mentalnie objąć dystansu 120 km do przebiegnięcia na raz, natomiast jeżeli podzieli się go na odcinki po 10 km, to już jest łatwiej. Dzieje się tak dlatego, że na treningu biegamy po 10, 20, 30 km i wiadomo, ile to jest dla naszego organizmu. Wiemy, co nas czeka podczas tych 10 km, z czym się będziemy mierzyć, ile mniej więcej będzie trwał taki bieg. I podobnie jest z tym dużym celem. Warto go sobie podzielić na mniejsze części i realizować po prostu te kolejne składowe. Można powiedzieć, że po kolei odhaczamy wtedy punkty z listy i nagle okazuje się, że ten duży cel przychodzi jakby sam z siebie.

Więc kiedy brakuje nam energii, starajmy wyznaczyć sobie w ramach dużego celu mniejsze zadania, które będzie łatwiej zrealizować i one zwyczajnie przybliżą nas do zdobycia dużego celu. Na dodatek, te małe kroki w pewien sposób pozwolą nam pokonać kryzys, w którym się znajdujemy. Może to być kryzys efektywności, kryzys wydajności, kryzys związany z realizacja właśnie tego dużego zadania.

Gdybyś mógł rozesłać SMS, do wszystkich osób na całym świecie z dowolnym hasłem, to co by się w nim znalazło i dlaczego?

„No matter what never give up”

Nie poddawaj się bez względu na to, co się stanie.

Z jakimi złymi wskazówkami spotykasz się w swoim zawodzie lub branży?

Generalnie jestem zwolennikiem mówienia o pozytywnych kwestiach, więc niechętnie odpowiadam na to pytanie. Jeśli jednak już muszę odpowiedzieć, to wydaje mi się że te złe wskazówki, złe praktyki, to nie jest nic unikatowego dla sektora digital. Takie zjawiska występują w każdym biznesie i zawsze są to niestety mało przyjemne sytuacje, gdy okazuje się, że w branży występuje brak transparentności, oszustwo, naginanie rzeczywistości.

Mam natomiast prostą metodę, by zapobiegać takim problemom. Staram się eliminować ze swojego otoczenia ludzi, którzy tego typu wskazówki, sygnały bądź działania proponują czy wdrażają. Po co mam z kimś walczyć? Wolę z kimś współpracować i skoro coś nie pasuje do moich wartości, to po prostu nie ma żadnego przymusu, żebym na siłę z taką osobą czy osobami musiał działać. Przecież wystarczy odwrócić głowę i uważnie się rozejrzeć. Na pewno znajdziemy kogoś, może bardziej wartościowego, z kim można zacząć współpracę. Nie trzeba koniecznie pracować z tym, kto akurat przejawia negatywne zachowania.

Jakie czasopisma i serwisy internetowe czytasz by czerpać wiedzę i inspiracje? Dlaczego akurat wybierasz właśnie te?

Muszę powiedzieć, że nie mam jakichś szczególnie upodobanych pozycji, które obowiązkowo znajdują się na mojej liście serwisów czy gazet, od których zaczynam dzień. Nie wydaje mi się, żeby to było praktyczne w dzisiejszych czasach. Kiedyś faktycznie było tak, że musieliśmy skonsumować lokalną bądź ogólnopolską prasę, zaczynając dzień, żeby rozumieć, co się wokół nas dzieje. Dzisiaj te informacje trafiają do nas bardzo różnymi kanałami i wydaje mi się, że jest ich nadmiar, i ważne jest nie to, co się czyta, tylko to, jak się konsumuje wiedzę, która sama nas znajduje. Liczy się to, jak przyswajamy każdą informację i jak ją segregujemy. Musimy kategoryzować zarówno informacje pojawiające się w mediach, które dostarczają wiedzę o charakterze dziennikarskim, jak i w mediach, które dostarczają informacje o charakterze społecznościowym.

Każdy z nas już dawno zauważył, że nie da rady przeczytać całego swojego walla na Facebooku. Z tego, co nam proponuje portal społecznościowy, trzeba wybrać informacje, które nas interesują. Sztuką jest wybrać odpowiednie. Interesuje mnie, jak i dlaczego akurat tak, a nie inaczej dokonujemy selekcji materiału, z którym chcemy się zapoznać.

Pytany o konkretne tytuły, rzucę na szybko jeden, który inspiruje mnie od lat. Jest to magazyn WIRED. Wydanie amerykańskie to źródło inspiracji, trendów, ciekawostek oraz czasami bardzo przydatnych artykułów dotyczących wiedzy ogólnej i naukowej. Czerpię z niego po prostu przydatną w życiu wiedzę, którą przekuwam później w działanie.

Jeżeli chodzi o internet, to bardzo cenię sobie serwis, który nazywa się Springwise. Jest on źródłem informacji o różnego rodzaju innowacjach – od innowacji produktowych, produkcyjnych poprzez innowacje wirtualne, skończywszy na innowacjach internetowych. Opisywane na łamach portalu usprawnienia wykorzystywane są we wszystkich branżach od medycyny przez turystykę czy sprzedaż aż po rynek motoryzacyjny. Cokolwiek gromadzi ta witryna w tematyce innowacji i różnego rodzaju wynalazków i pomysłów, jest później wykorzystywane na świecie. Wiele przedsiębiorstw, na których temat parę lat temu pojawiły się artykuły w serwisie Springwise, obecnie jest wysoko wycenionymi spółkami na rynku. Przykładem może być Uber. Pierwsze publikacje o tej aplikacji pochodzą pewnie sprzed siedmiu, ośmiu lat, więc warto śledzić Springwise, by poznać trendy, zanim usłyszy o nich świat.

Jak radzisz sobie z osobistymi niepowodzeniami i co byś poradził innym, którzy się z nimi borykają?

Idę do przodu, bo co innego mam zrobić? Siedzieć w miejscu i cały czas zastanawiać się i gdybać, co by było, gdybym zrobił coś inaczej? Tak się nie da, a wiercąc sobie dziurę w brzuchu, będziemy się po prostu spalać.

W moim odczuciu ważne jest wyciąganie wniosków z tego, co się stało, natomiast niepowodzenia warto oddzielić grubą kreską i skoncentrować się na tym, co jest przed nami. Ważne, byśmy przygotowali się na to, co jest nieprzewidywalne, bo wtedy wszystko będzie nadal zależało od nas, zwłaszcza to, jak sobie ukształtujemy drogę do celu. Natomiast rozważania o tym, co się stało, zbyt długie zgłębianie porażki i rozmyślanie o niej, nie prowadzi w zasadzie do niczego dobrego. Jeśli już ponieśliśmy porażkę, to już się to dokonało i nie zmienimy tego. Trzeba przyjąć ten fakt, bo nie mamy żadnej mocy sprawczej, żeby w jakikolwiek sposób odczynić to, co się zadziało.

Warto natomiast skoncentrować się na tym, nad czym mamy kontrolę i no co mamy wpływ. To jest właśnie to, co jest przed nami.

Skupianie się na przyszłości to uniwersalna zasada.

Zawsze należy w ten sposób postępować, niezależnie czy porażka dotyczy jakiejś dużej sprawy, czy błahostki. Nad tym, co jest przed nami mamy kontrolę i o tym warto myśleć, nad tym warto się zastanawiać. W wyniku tych przemyśleń możemy przykrywać porażki kolejnymi sukcesami.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Zero niechcianej treści. Tylko dobre materiały raz w miesiącu na Twojej skrzynce.

21 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także
Łukasz Maciejewski
Czytaj więcej

Ludzie sukcesu: Łukasz Maciejewski

Polski dziennikarz, filmoznawca, krytyk filmowy, krytyk teatralny. Otrzymał wiele nagród i wyróżnień: „Złotą Różę”, „Uskrzydlonego”, „Dziennikarską Wenę”, Nagrodę Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, „artKciuka 2018” i Medal Polonia Minor. Ekspert telewizji HBO Polska. Współpracuje także z kanałem Ale Kino+ oraz Canal+. Od 2010 występuje jako ekspert filmowy i komentator w TVP Kultura w Tygodniku Kulturalnym. Współpracuje z kilkunastoma czasopismami i portalami. Jest także członkiem Europejskiej Akademii Filmowej, Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych FIPRESCI oraz Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych, gdzie zasiada w kapitule Nagrody im. Stefana Treugutta.
Roman Polko
Czytaj więcej

Ludzie sukcesu: Gen. dyw. rez. dr inż. Roman Polko

Generał, komandos, dwukrotny dowódca elitarnej jednostki GROM, doktor zarządzania. Kierował zagranicznymi misjami wojennymi i stabilizacyjnymi: w byłej Jugosławii i Kosowie, w Iraku brał udział w działaniach wojennych, które doprowadziły do upadku reżimu Saddama Husajna. W czasie jego dowództwa GROM brał udział w misji stabilizacyjnej Kosowie/Macedonii, Afganistanie, w II wojnie w Zatoce Perskiej oraz w Iraku.
Czytaj więcej

Ludzie sukcesu: Wojtek Makowski

Paraolimpijczyk, niewidomy pływak. Podczas Igrzysk Paraolimpijskich w Rio de Janeiro zdobył srebrny medal na dystansie stu metrów stylem grzbietowym. Ponadto posiada medale Mistrzostw Świata i Europy.