41905273 2079919358686860 1645627323736653824 o 1

Zapraszam Cię w świat pełen inspiracji, mądrości i wiedzy.

Ludzie sukcesu” to seria rozmów z przedsiębiorcami, sportowcami, aktorami, startupowcami i tymi, którzy swoją postawą inspirują innych.
Wszystkim zadaję te same pytania abyś, na podstawie zróżnicowanych historii, miejsc w których ci wspaniali ludzie byli i gdzie aktualnie się znajdują, mógł sam wyciągnąć wnioski i zrozumieć co sprawiło, że odnieśli sukces.


Sylwetka bohatera odcinka

Łukasz Maciejewski

Łukasz Maciejewski ukończył studia w zakresie filmoznawstwa w Instytucie Sztuk Audiowizualnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Współpracuje z kilkunastoma czasopismami i portalami, jest stałym felietonistą Onetu, felietonistą „Kalejdoskopu Łódzkiego”, recenzentem teatralnym portalu AICT, współpracownikiem „Gazety Krakowskiej”, Pleografu, Dekady Literackiej, „Bardziej Kochanych”, Dialogu, Queer, portalu Legalna Kultura oraz Fipresci.org.

W latach 2006–2016 był ekspertem komisji Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, a od 2009 jest ekspertem telewizji HBO Polska. Był pierwszym gospodarzem filmowego dnia w TVP Kultura. Prowadził w TVP3 krakowski magazyn filmowy Projektor oraz magazyn Bilet do kina w kanale nFilm. Współpracuje z kanałem Ale Kino+ oraz Canal+. Od 2010 występuje jako ekspert filmowy i komentator w TVP Kultura w Tygodniku Kulturalnym.
Jest także członkiem Europejskiej Akademii Filmowej, Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych FIPRESCI oraz Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych, gdzie zasiada w kapitule Nagrody im. Stefana Treugutta.

Otrzymał wiele nagród i wyróżnień: „Złotą Różę”, „Uskrzydlonego”, „Dziennikarską Wenę”, Nagrodę Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, „artKciuka 2018” i Medal Polonia Minor.

Jaka jest pierwsza czynność, którą wykonujesz po przyjściu do pracy, a jeżeli pracujesz z domu, to w jaki sposób oddzielasz część prywatną swojego życia od zawodowej?

Pod tym względem jestem specjalnym rozmówcą ale myślę, że nie jedynym, w przypadku którego jest to bardzo trudno rozdzielić. Osobiście nie mam trybu, który obowiązuje większość ludzi na świecie. Nie wstaję każdego dnia rano i idę do pracy. U mnie ta praca trwa cały czas, albo w zależności od tego jak jest postrzegana, w ogóle jej nie ma. Nie mam sytuacji, że wstaję przez 5 dni w tygodniu i pracuję od 8:00 do 16:00. Za to bardzo często pracuję w domu. I nie są to normowane godziny, bo zdarza się, że pracuję pomiędzy 7:00 a 9:00, a potem od 23:00 do 00:15. Więc u mnie nie można precyzyjnie odpowiedzieć, że coś jest czasem prywatnym, a zawodowym, bo te sfery często przenikają się ze sobą.  Ale zdecydowanie jestem w stanie, a przynajmniej mam takie wrażenie, że potrafię, rozdzielać te dwie rzeczy. Mimo tego, że jestem osobą, która jednak żyje z tego, że gdzieś ktoś słyszy mój głos, widzi moją twarz, obracam się wśród ludzi, bardzo dbam o to by być także prywatnym  Łukaszem. Żeby zostawić sobie, takie miejsce na to gdzie jestem tylko sobą.

Jaka jest twoja ulubiona książka lub książki? Niech to będą maksymalnie trzy tytuły. Chciałbym też, abyś uzasadnił swój wybór.

To jest dobre pytanie. Jestem takim, nie wiem czy nie wymierającym gatunkiem ludzi, którzy nie potrafią żyć bez książek. Czytam praktycznie na okrągło i nawet gdybym nie wiem jak bardzo miał zajęty dzień, to staram się przeczytać przynamniej kilka lub kilkanaście stron. Zazwyczaj czytam lektury bezinteresowne, które nie mają nic wspólnego z moją pracą, nie są to lektury filmowe, teatrologiczne czy naukowe. Uważam, że mimo, iż nie są to książki związane z tym czym się zajmuję to  jest jednak jest to swego rodzaju zespół naczyń połączonych. Dzięki temu, że bardzo dużo czytam, czytałem i będę czytał (mam nadzieję, że nie stracę wzroku, ale wtedy przerzucę się na audiobooki) to w mojej pracy dziennikarskiej, krytyka, felietonisty to bardzo pomaga. W końcu czytanie poszerza horyzonty. Oczywiście gdy się tak dużo czyta, to nie da się wymienić tylko 3 tytułów. Jeżeli jednak miałbym to zrobić to myślę, że mogę powiedzieć o dwóch. Nie dlatego, że są one najwspanialsze, chociaż pewnie i takie są, ale dlatego, że zmieniły moje życie. Są czasem takie sytuacje, że książka, którą czytasz ma taką siłę, że dzięki niej się zmieniasz i uzmysławiasz sobie, że warto żyć inaczej. Są to książki, które przeczytałem wiele lat temu.

Pierwszą z nich jeszcze w klasie maturalnej, w Tarnowie w liceum – „W poszukiwaniu straconego czasu” – Marcela Prousta. To książka, która ma 7 tomów po 500 stron każdy. Zdaję sobie sprawę, że przeczytałem ją wtedy za wcześnie, ale zdaję sobie też sprawę, że gdybym tego nie zrobił wtedy, to nie zrobiłbym tego już nigdy. Żeby to zrobić naprawdę trzeba mieć dużo czasu. Ten okres nastoletni to był taki moment w moim życiu, w którym podejmowałem bardzo dużo wyzwań i wszystkie chciało mi się realizować. W przypadku Prousta narzuciłem sobie reżim, żeby zawsze czytać po 30 stron przez prawie cały rok szkolny. Pamiętam to dokładnie, bo zamiast uczyć się do matury czytałem jego książki. Mimo tego reżimu czułem lekki opór. Było w tych książkach coś takiego, co sprawiało, że wiele rzeczy nie byłem w stanie zrozumieć. Myślę, że przede wszystkim byłem wtedy za młody i zbyt infantylny, żeby wyczuć dojrzałość tej książki. Ale zdarzały się dzięki niej takie sytuacje, że po przeczytaniu kilkunastu stron odkrywałem siebie na nowo. Była ona dla mnie do tego stopnia ważna, że zwyczajnie się od niej uzależniłem. Po tej lekturze miałem takie wrażenie, że żadna inna książka nie jest już tak ważna i każdą z nich odkładałem z niesmakiem. Każda z nich nijak się miała do Prousta. Mimo tego, że szukałem wysoko, bo sięgałem po Szekspira, Dostojewskiego, to dopiero musiało upłynąć ileś miesięcy, żebym zaczął czytać inne książki.

Druga moja „przygoda” to są już lata studenckie. O tyle jest ważna, że tej akurat pisarki za bardzo nie doceniam i nie byłem w stanie niczego jej przeczytać. Mówię tutaj o Marii Dąbrowskiej, autorce książki „Noce i dnie”, na której to podstawie powstał wspaniały serial i film Jerzego Antczaka. Nie jest to moja ulubiona literatura, ale jednak jedną z jej książek zdecydowanie trzeba nazwać arcydziełem. Są to „Dzienniki”. Podobnie jak u Prousta, to wielotomowa intelektualna podróż. Chociaż „Dzienniki” czyta się zupełnie inaczej. Ostatnie niedokończone dzieło tej samej autorki to „Przygody człowieka myślącego” i właśnie te „Dzienniki” są taką przygodą człowieka myślącego, które opisują dzieje osoby niesłychanie świadomej politycznie i społecznie. Lubię dzienniki, dużo dzienników czytałem i czytam. Wzbogacają mnie one nie tyle o życiorys ulubionego pisarza, co o koloryt danej epoki, o ludzi i zjawiska. Uważam jednak, że żaden inny dziennik nie idzie w parze z Dąbrowską, a mimo iż wszystkie inne jej utwory się zestarzały, ten jeden ani trochę.

Twoja supermoc to? Chodzi o coś, co cię definiuje i pomaga ci w życiu zarówno prywatnym, jak i zawodowym.

Myślę, że raczej mówiłbym tutaj o swoich atutach, bo nie wiem, czy nazwałbym to super mocą. Dlatego, że wynika to pewnie z rzeczy, na które nie mam wpływu, czyli z mojego charakteru, a nie z czegoś co sobie wypracowałem. Mam tutaj na myśli spokój wewnętrzny. Jak się posiada ten spokój wewnętrzny to już różne, inne rzeczy wydają się łatwiejsze.

Na tyle na ile potrafię, bo nie da się tego całkowicie pozbyć, staram się minimalizować stres w moim życiu. Nie lubię się denerwować, nie lubię denerwować innych i staram się, żeby moje życie, które mimo wszystko pociąga za sobą jakieś sytuacje stresogenne (w końcu cały czas występuję, cały czas coś organizuję, odpowiadam za innych) posiadało tego stresu jak najmniej.

Lubię w sobie tę cechę i myślę, że to jest jedną z ważniejszych w moim życiu. To właśnie ta super moc – bycie spokojnym człowiekiem. Nie tylko trudno mnie wyprowadzić z równowagi, ale trudno mnie też zirytować i sprawić, żeby ktoś miał satysfakcję, że poniosły mnie nerwy. Niewiele osób miało możliwość widzieć mnie w chwil słabości. To się łączy też z bezpieczeństwem i akceptacją, które zawsze czułem od mojej rodziny.  

Jestem przedstawicielem absolutnie wymierającego zawodu. Nie ma już praktycznie krytyków i dziennikarzy filmowych i jeżeli taki ktoś mówi ci, że jest zadowolony z tego życia i z funkcjonowania w tym zawodzie, w sensie nawet ekonomicznym, co przecież nie jest to bez znaczenia, to jest to rzadkość. Myślę, że ważne w tym wszystkim jest też to, że ja się czuję właśnie takim spokojnym człowiekiem.

Jaka jest najlepsza możliwa rada, którą przekazałbyś komuś, kto pełen wiary i nadziei dopiero zaczyna swoją drogę kariery?

Warto iść za marzeniami. Mówię to też jako pedagog i wykładowca w Szkole Filmowej w Łodzi. Uczę na wydziale aktorskim zawodu, który jest bardzo najeżony wątpliwościami i konkurencyjnością. Kiedy jednak wspominam swoje studia, zdaję sobie sprawę, że jestem jedyną osobą z mojego roku, która uprawia zawód dziennikarza filmowego. Nikomu więcej się to nie udało. Dlatego mogę powiedzieć tylko to co mam przećwiczone na sobie, czyli to że trzeba w siebie wierzyć i nigdy nie rezygnować.

Rozmawiałem dzisiaj ze studentką, która prosiła mnie, żebym napisał jej rekomendację na jakiś festiwal. Rozmawialiśmy o tym, że właśnie skończyła studia, szuka pomysłu na siebie. Kiedy zeszliśmy na temat zarabiania pieniędzy, uzmysłowiłem sobie (bo rzadko sobie takie pytania zadajemy), że rzeczywiście nigdy przenigdy pieniądze nie były dla mnie priorytetem. Nigdy nie szukałem pracy pod kątem tego, ile mogę w niej zarobić. Może mam takie gigantyczne szczęście, może tak być, bo bez wątpienia mam je do ludzi.

Myślę, że jeżeli ktoś nastawia się, że od razu zrobi karierę, że będzie bardzo dobrze zarabiał, to oczywiście życzę, żeby mu się udało, ale osobiście uważam, że trzeba mieć do tego inny stosunek. Najpiękniej jest wtedy, kiedy pozostaje się marzycielem. Nie infantylnym, tylko takim co z jednej strony jest odpowiedzialny, a z drugiej stara się nie zapominać o tym marzycielu, którego ma w sobie. Dobrze jest też w życiu ryzykować i potykać się przy tym. W końcu mamy tylko jakąś tam taśmę tego życia i ona nie jest specjalnie długa. Można się prędko z niej wywrócić.

Łukasz Maciejewski

Co robisz, gdy czujesz się zmęczony i zaczynasz się wypalać podczas dążenia do ustalonego celu?

Mówiąc w dużym stopniu ogólności – kiedy wychodziły moje książki o aktorkach i robiłem wywiad rzekę z Danusią Stenką czy Jerzym Radziwiłowiczem, zdałem sobie sprawę, że po przeprowadzeniu setek wywiadów, osiągnąłem apogeum. Zrozumiałem, że forma książek z którą byłem kojarzony i w której się specjalizowałem, po prostu mnie zmęczyła. Od tamtej pory, czyli od jakiś 5 lat, nie robię wywiadów. Zmieniam czasem zdanie, gdy ma to być jakieś wielkie wydarzenie albo książka, w której mam nakreślić portret Joanny Kulig, albo zwraca się do mnie redakcja pisma dla ludzi niepełnosprawnych. Wtedy nie mam żadnych wątpliwości i po prostu to robię. Określam swoje priorytety, dlatego psychicznie nie czuję wypalenia.

Natomiast jeśli chodzi o takie zmęczenie ludzkie, czyli fizyczne, to mimo tego, że bardzo dużo pracuję, rzadko jestem zmęczony. Powód jest prozaiczny, po prostu lubię spać i bardzo tę czynność pielęgnuję. Niewiele jest takich dni, w których nie mam drzemek w ciągu dnia. Czasami taka drzemka trwa 15 minut czasami nawet godzinę. Dzisiaj spałem chyba pół godziny, a ponieważ spadł deszcz, spało mi się niesamowicie dobrze. Dzięki temu zabiegowi bardzo się regeneruję.  

Ponieważ nie muszę pracować regularnie mogę sobie ustawić w ciągu dnia te pół godziny tylko na sen. Plusem jest to, że mam ogromną łatwość zasypana. Czy to w pociągach, czy w tramwajach. Jak mi się chce spać, to po prostu zasypiam i to niezależnie czy jest hałas, czy nie.  Potrzebuję około 20 sekund na wejście w stan drzemki. Rzadko mi się coś śni, prawie nigdy, ale potrzebuję snu i mam wrażenie, że ma duże znaczenie dla podtrzymania mnie w dobrej formie.

Gdybyś mógł rozesłać SMS do wszystkich osób na całym świecie z dowolnym hasłem, to co by się w nim znalazło i dlaczego?

To jest najtrudniejsze pytanie. Może wchodzimy w jakąś strefę banału, ale w tych banałach też jest mądrość. Jeżeli miałbym coś rozesłać to raczej to, co mówiłem już wcześniej. „Mamy tylko jedno życie i wykorzystajmy je jak najlepiej”. Jeżeli sobie to uświadomimy, to nagle się okaże, że wszystko może być inne. Możemy być lepszymi rodzicami, lepszymi przyjaciółmi i mieć większe ambicje. Kiedy spojrzymy na nasze lata aktywności zawodowej, na które mamy powiedzmy przestrzeń czterech dekad, to możemy zdać sobie sprawę, że tutaj robi się nam bardzo mało czasu i na pewno nie jest to czas na jakieś histerie, szczucie się nawzajem, czy złośliwości. To jest to strasznie bezproduktywne. Zwariowałbym z taką trucizną. Więc myślę, że wysłałbym właśnie taki SMS, żeby ludzie uświadomili sobie, że życie jest krótkie i trzeba sobie to uzmysłowić by jak najlepiej funkcjonować.

A jakie są złe wskazówki, z którymi czasem spotykasz się w swoim zawodzie lub branży?

Zawsze byłem dosyć samodzielny i intuicyjny. Trudno jest sobie wyobrazić, że są ludzie, którzy marzą, żeby zostać krytykami filmowymi. Jednak już jako licealista pracowałem, pisałem i dążyłem do określonych celów. Trudno było mnie już wtedy nakłonić do czegoś, czego zwyczajnie nie czułem. Bardzo często mówi się o krytykach, że są niezrealizowanymi reżyserami albo aktorami. W moim przypadku tak nie było. Jako młody człowiek próbowałem robić amatorskie filmy. Zrozumiałem wtedy, że się kompletnie do tego nie nadaję, nie czuję tego i nie chcę nawet tego czuć. Do dzisiaj robię różne rzeczy. Czytam scenariusze, potrafię przeczytać je krytycznie, wiem, że jestem we właściwym miejscu i właściwym punkcie, więc nie było takiej sytuacji, żebym na przykład za czyjąś radą dotknął czegoś, co byłoby bardzo nie moje. Mam dość wysoko postawione poczucie świadomości tego, czego nie chcę robić, natomiast jeżeli podejmuję się jakichś wyzwań to tylko wtedy, kiedy czuję, że to może się udać.

Często słyszę opinie, że zbyt dużo pracuję, jeżdżę i jestem taki biedny, zarobiony. Nie przepadam za tym, bo to nie jest prawda. Nie mam siły tłumaczyć, że jest inaczej, tylko po prostu się wtedy uśmiecham. Miliony osób nie znosi swojej pracy, ja ją kocham. To taki wielki ból? I jeszcze sam reguluję sobie obowiązki, znajduję czas na codzienne drzemki, jeżdżę po całym świecie, codziennie poznaję fascynujących ludzi. Znam gorsze opcje na życie. Nie ma co się nade mną użalać. Wiem, że te  wszystkie opinie nie wynikają ze złych intencji, tylko z troski o mnie, ale myślę, że w innych strefach można się o mnie troszczyć, w tej nie do końca. Ja nie narzekam. Zasuwam i nie narzekam.

Jakie czasopisma i serwisy internetowe czytasz, by czerpać wiedzę i inspiracje? Dlaczego wybierasz właśnie te?

Czytam coraz mniej gazet i portali, żadnych papierowych gazet nie kupuję w zasadzie od wielu lat.

Odszedłem od wszystkich branżowych pism. Niby z braku czasu, ale tak naprawdę wydaje mi się, że jestem po prostu na innym etapie życia. Samo życie mnie bardziej interesuje niż czytanie cudzych myśli, zwłaszcza wtedy, kiedy nie są one szczególnie wybitne.

Internet jest za to dla mnie źródłem bezcennych informacji, głównie tych wiążących się ze świadomością co się dzieje dookoła mnie. Korzystam też chętnie z mediów społecznościowych. Świadomie z Facebooka, który traktuję jako taką tubę PR-ową, dzięki której informuję innych o tym co robię, gdzie jestem i jak działam. Myślę, że nieźle się to udaje, bo wielokrotnie słyszałem, że niektóre z propozycji wynikały z tego, że ci którzy je składali, widzieli jak dużo się u mnie dzieje. To właśnie wiedzieli z Facebooka. Niestety pozostałe media chyba mnie już przerastają. Jestem z innego pokolenia. Instagrama w ogóle nie kupuję i źle się tam czuję. Mam wrażenie, że to przerasta moją otwartość na traktowanie samego siebie jako produktu. Nie byłbym w stanie ciągle filmować samego siebie. Wiem, że moja twarz jest częścią mojego zawodu, nie mam oporów przed fotografowaniem, ale na przykład Insastories już mnie już przerastają.

Z internetowych gazet prenumeruję Wyborczą, ale zaglądam tylko i wyłącznie do działu kultura. Zdarzają się tam ciekawe teksty i recenzje.

Jak radzisz sobie z osobistymi niepowodzeniami i co poradziłbyś tym, którzy się borykają z podobnymi problemami?

W sprawach zawodowych mam ogromne szczęście. Nie jest to oczywiście tak, że wszyscy mnie lubią, wszyscy mi dobrze życzą, ale ciągle dostaję bardzo różne i bardzo ciekawe propozycje, które nie tylko mnie stymulują do działania, ale są także wyzwaniami.

Codziennie, każdego dnia coś nowego. Z reguły są to bardzo ciekawe rzeczy polegające na spotkaniach z ludźmi, ale są to także: praca na uczelni czy ocenianie scenariuszy. Wczoraj np. miałem właśnie posiedzenie ekspertów w tej sprawie w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej.

Łączy się to też z tym, że jeżeli ktoś chciałby mi strasznie dokuczyć i powiedzieć „no dobrze, tego Maciejewskiego jest za dużo, wywalamy go” i jeszcze zrobić to w dodatku bardzo szyderczo, to na mnie to nie zrobi większego wrażenia. Trudno jest zrobić komuś przykrość, tak żeby się na kimś zemścić czy odegrać, jeżeli ktoś ma 15 innych propozycji w tym samym czasie.  To dla mnie wielki dar od losu. Praca pracą, ale to los tutaj zadziałał i dzięki niemu jestem po prostu wolnym człowiekiem. Wiadomo, że to się może zmienić, bo nic nie jest na stałe i nic nie jest dane raz na zawsze. Póki co, cieszę się wewnętrznym spokojem. Nie mam firmy, w której muszę ponosić odpowiedzialność za ludzi i która też bardzo drogo kosztuje. Nie mam też bezpośredniego pana dyrektora, który stałby nade mną, jestem absolutnie wolny i autonomiczny. I właśnie wolność w moim życiu cenię najwyżej.

Łukasza możecie obserwować na: Facebook’u

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Zero niechcianej treści. Tylko dobre materiały raz w miesiącu na Twojej skrzynce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także
Michał Sadowski
Czytaj więcej

Michał Sadowski

Założyciel i Prezes Brand24 S.A. – firmy zajmującej się monitoringiem Internetu i jednego z laureatów konkursu Aulery oraz Ekomersy. Startup Founder of the Year w konkursie The Next Web Startup Awards.
Zbigniew Nowicki
Czytaj więcej

Zbigniew Nowicki

Co-Managing Director w Bluerank oraz Przewodniczący Rady w Izbie Gospodarki Elektronicznej. Od ponad dwudziestu lat związany z branżą internetową. Jako współwłaściciel Bluerank jest odpowiedzialny za obszar explore: partnerstwa, ekspansję zagraniczną firmy oraz przedsięwzięcia w obszarze e-commerce. Aktywny członek stowarzyszeń branżowych: CXPA, DAA, PTBRiO oraz ekspert IAB, należący do Branżowej Rady ds. Kompetencji.
Roman Polko
Czytaj więcej

Gen. dyw. rez. dr inż. Roman Polko

Generał, komandos, dwukrotny dowódca elitarnej jednostki GROM, doktor zarządzania. Kierował zagranicznymi misjami wojennymi i stabilizacyjnymi: w byłej Jugosławii i Kosowie, w Iraku brał udział w działaniach wojennych, które doprowadziły do upadku reżimu Saddama Husajna. W czasie jego dowództwa GROM brał udział w misji stabilizacyjnej Kosowie/Macedonii, Afganistanie, w II wojnie w Zatoce Perskiej oraz w Iraku.
Ireneusz Czop
Czytaj więcej

Ireneusz Czop

Ireneusz Czop to polski aktor teatralny, filmowy i telewizyjny. Urodził się w 1968 roku w Płocku. W 1993 roku został absolwentem ,,łódzkiej filmówki'', dyplom uzyskał dwa lata później. W 2019 uzyskał stopień doktora habilitowanego sztuk teatralnych. Laureat nagród: "Srebrny Krzyż Zasługi", "Złota Maska", "Grand Prix".